Zaszufladkowany do: Uncategorized
niepokojąco dobry humor posiadam. nie od wczoraj. ba, nie od przedwczoraj. od czasu nieokreślonego ale długiego na tyle że początków pamięcią nie sięgam.
może dlatego, że wakacyjnie. może dlatego, że część mózgu mi chyba na spacer poszła i zdecydowanie nie martwi sie tym, czym martwić się nie powinna. a może dlatego, że się wreszcie doszło do porozumienia z samym sobą i zaczyna się własnym życiem rozkoszować.
tak, cieszy to wybitnie.
poza tym, wreszcie do pokoju mego, choć niezbyt wielkiego, sprzęt grający przytargałam. i się teraz bez laptopowych trzasków w muzykę wszelaką zagłębiam. yeah.
Zaszufladkowany do: Uncategorized
dnia codziennego codzienność. to znaczy, nie codziennego a domowego raczej.
z dala od miasta zbieram siły, aby zmierzyć się z Nią. nadchodzi pierwsza, przyczajona, Sesja niezwyciężona.
brnę z uśmiechem na twarzy przez książki wszelakie, fantastyczne i te realistyczne takoż. powracam do, gdzieś zapodziałego, zachwytu nad malarstwem. wnoszę się mierząc IQ i upadam brydżowo. i wyżywam się przy kuchennym stole bestialsko siekając ananasa.
poza tym, to mi wesoło. lekko zmanipulowana mediami, od rana trąbiącymi o Stanach, tych mniej czy tez wiecej zjednoczonych , ubrałam anderłera z Statują Wolności. o co! proamerykańsko jak cholera :]
Zaszufladkowany do: Uncategorized
pukasz wieczorową porą do drzwi. nieswoich. a czasem i wcale nie wieczorową, a diabelsko-wczesną porą. ewentualnie późno-nocą. ale i tak zawsze wpuszczony zostajesz.
ba, nawet herbatę dostajesz. i to w dodatku niebylejaką. najlepszą pod słońcem, w liptonowych kubkach. herbatę która ma głębie. i średnio 8 łyżeczek cukru.
pakujesz się do nieswojego łóżka. i pleciesz. że ta z tym, że on to już nie z tą tylko z tamtą. a później, ze cos cię boli. ze masz dość. i w ramach odstresowania, podrzesz gardło do ckliwego Myslovitza, ewentualnie pomarudzisz że już od trzech godzin playlista ta sama. a i zwykle jakas butelka sie znajdzie, w szafie na ten przykład. albo za monitorem również. taka własność tego pokoju, prawdopodobnie. butelka pełna zwykle czegoś tajemniczo czerwonego. i kuszącego nozdrza. i sączysz, w ramach podnoszenia ciśnienia.
a wracasz, nie wiedząc kiedy minęło te ostatnie parę godzin.
tak, bardzo miło jest mieć takie drzwi.
:]
Zaszufladkowany do: Uncategorized
tak, to zdecydowanie dobry dzień.
cieszy mnie wszystko. nawet przeceny w głupim teskaczu. i zakupiony sos czochowy, juz w połowie pożarty :)
i zadna błahostka tego nie zmieni, oj nie. ani to ze buty niewygodne niemiłosiernie. ani to ze mojego mypytrzy zapomniałam dzis, i wracać z uczelni musiałam w ciszy. ani piramida z ksiązek, która jeszcze dzis musi byc dosc dokładnie przeglądnięta. ba, nawet ta sterta naczyn która z kuchni na mnie łypie zeby sie nad nia zlitować i wreszcie ja sprzątnąc. i to, z tej notce nie uda mi sie zawrzeć mojego dzisiejszego optymizmu, tez nieistotne jest.
a wszystko to ponieważ okazało sie, ze wcale nie jestem takim złym człowiekiem. chyba :]
tak, to zdecydowowanie dobry dzień.
Zaszufladkowany do: Uncategorized
w ramach sobotnio-popołudniowej nudy stwierdzam, ze bloga czas zacząć.
leżę pod kołdrą pod nos podciągniętą. i tylko palce mi spod niej wystają po laptopie, rzecz jasna, stukające. w słuchawkach Regina, napawająca optymizmem i pobudzająca do napisania jakiejs noty – niezbyt konstruktywnej, ale zawsze to cos. choc dzis, podobno, sprawanosc intelektualną wielce wysoką mam. taa.
wordpress jednak troche mnie przerasta. no dobra, html raczej. a myślał człowiek o sobie, że światły w tej kwestii przynajmniej. a tu kuku, tak zwane :)
i litery wolno wskakują. niedopsze
z góry uprzedzam, ze czytanie tego bloga, moze byc niełatwe. notki mogą byc niezrozumiałe, zdania pewnie niewiele wspólnego z polską składnią miec będą, a słowotwórstwo i rózniste zangielszczenia moga irytowac.
jakbycoś: ostrzegałam :]